Po projekcji odbędzie się uroczystość wręczenia Nagrody za całokształt twórczości oraz wkład w rozwój polskiej kinematografii i spotkanie z laureatem Markiem Kondratem.
Niewiele jest filmów, które tak głęboko weszły w tkankę społeczną i językową. „Dzień świra” pozostaje od swojej premiery jedną z najpopularniejszych i najczęściej wymienianych w różnego rodzaju plebiscytach polskich komedii. Jednocześnie to obraz podszyty wnikliwą obserwacją naszego narodu. Brawurowo zagrany przez Marka Kondrata, wspieranego przez grono równie utalentowanych artystów. Napisany specyficzną frazą, posiadającą własną melodię, tempo i szyk.
Sama postać Adasia Miauczyńskiego pojawiła się w kinie w 1984 roku w „Domu wariatów” (premiera 1985), debiucie Marka Koterskiego. W „Dniu świra” Adaś ma już lat 49. Wyrósł na sfrustrowanego inteligenta. Polonista. Rozwiedziony. Kocha dorastającego syna, któremu nauka angielskiego idzie... Powoli.
„To mój najbardziej zakręcony projekt – tak, jak zakręcony jest jego bohater. Mimo to, a może właśnie dlatego – ufam, że niejeden z widzów będzie się z nim identyfikował” – pisał Marek Koterski w reżyserskiej eksplikacji filmu.
Adaś cierpi na nerwicę natręctw. Boi się dnia. Boi się wstać. Gimnastykuje się do siedmiu. Siedem łyków mineralnej. Siedem twarzy obmyć. Tyłek podciera – do siedmiu lub trzynastu bądź dwudziestu jeden. Podmywa się: trzy razy tyłek, cztery – krocze; razem – siedem. Wsypuje do miseczki siedem garstek płatków. Cierpi za naród przez niezgodę w Sejmie. Łyka prozac – na chęć życia, geriavit – na niestarzenie się i nootropil – na mózg. Popija to do siedmiu, po łyku czwartym – oblizując wargi. Do pracy siada rytualnie. Staje w rozkroku, łapie za szew dżinsów w kroku i majtki, i – naciągając je, żeby nie wpijało mu się w tyłek – opada nim na sofę. Miesza kawę do siedmiu: cztery w prawo, trzy w lewo. Czyta: „Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu…”. Z dołu od sąsiada znów ryczy Chopin. Wizg jakiś zza okna. Twarz w dłoniach chowa: „Już nie mogę. Jestem skrajnie zmęczony, a przecież jest dopiero rano”.
